Geometria burzy
spacer w gruzach straszniejsza ciemność
mija mnie z jękiem stawów potem wypluwa
wyżłobienie łodygi zaostrzone krawędzie
przecinają wnętrza dłoni łowienie
marlina przysięga braterstwo krwi
dziecinada z zacięciem na czyny dopełnieniona
w słowach for ever forever słyszysz
morze krzyczy opluwa się pianą splunę
i podam ci dłoń tak było tak będzie
nie jest tak
Komentarze (4)
-
- Ewa Solska
- 18 stycznia 2012, 20:37:59
kilkakrotnie wracam, to jest ciekawy wiersz, ciekawy tekst, kompozycja, temat, ale przy końcu coś mi siada. Ostatni wers, zbyt przewidywalne, jeszcze do przemyślenia wydaje mi się to spuentowanie.
(słowo "morze" wskakuje mi między słowa "pianą" i "splunę", ale to mniejsza)
-
- Alx z Poewiki
- 18 stycznia 2012, 20:50:49
Było już coś podobnego. Wtedy jakoś tak łatwiej się przełykało. Tutaj tekst mocno nieprzenikliwy, ale i może to nie jest jego wada - w dłuższej perspektywie. Jedynie w krótkiej nieco zostaje po stronie skały, a nie człowieka.
-
- Jarosław Trześniewski
- 18 stycznia 2012, 21:36:57
Fala za falą i piorun.
-
- Paulina Sałasińska (masquenada)
- 19 stycznia 2012, 12:46:56
Dzięki za uwagi, popatrzę sobie w to jeszcze.
Aleksy, mam nadzieję, że na dłuższą się zmieniła perspektywa, bo "po stronie skały" nie miało być, miało być po stronie ciała sprężystego.
Miało być tak, jak pisze Jarek :)